Dla tęgich głów - w krainie wężówki

Dziś jest: Piątek, 3 kwietnia 2020, Imieniny: Ireny, Renaty
Promocje i ogłoszenia »

Wietnam

2009-07-28

Dla tęgich głów - w krainie wężówki

Wielu europejskich turystów odwiedzając północne regiony Wietnamu zagląda w miejsce, gdzie produkuje się na oczach gapiów najmocniejszy wietnamski afrodyzjak - wódkę na kobrze, z efektownie upchniętym stworzeniem we wnętrzu butelki.


W drodze na wyspę CatBa nie każdy poprzestaje na przewodnikowych atrakcjach - podziwianiu form sklanych w jaskiniach, do których dopływa się z lądu. Nie każdemu turyście przepisy celne pozwolą przywieźć wysokoprocentowy specyficzny trunek do domu, ale kładąca moc po skosztowaniu na miejscu oraz finezja przygotowania na każdym robi niemałe wrażenie.

Pieniądze

W Wietnamie lepiej miec lokalną walutę (dongi) niż liczyć, że wszystko uda się nabyć za dolary; o ile niejednokrotnie za usługi można uiścić należność w USD (raczej w miastach, na prowincjach dolary nie są tak znane, a zatem ludzie boją się fałszywek) kuchnia regionalna kuchnia regionalna

Bezalkoholowe napoje na bazie soków z cukrem czy solą, często mieszane z wyciśniętą cytryną, są bazą do drinków koktajlowych tak w hotelach dla turystów na bogatszym południu kraju, jak i na głuchej prowincji na północnych wyżynach, zamieszkałych przez ludy Dao czy plemiona Hmongów.

Inne miksy, jak pokrojone owoce z lodem, wymieszane z lodem i mlekiem i dobrze wstrząśnięte nie są doprawiane wysokoprocentowymi trunkami. Ilość alkoholowych trunków w Wietnamie jest ograniczona do kilku paramedycznych odmian owocowych win i likierów, stąd spopularyzowały się europejskie wyroby spirytusowe, rosyjska wódka i importowane drogie wina. Lokalne spirytualia to produkcje na bazie wina ryżowego lub świeżego jasnego piwa (co ciekawe, podpatrywanego z francuskich receptur!), po szybkiej destylacji przez spirytus są błędnie nazywane wódką. Wina są często wychylane na etapie fermentacji (na ogół prosto ze słojów, przez bambusowe słomki) i nikt przywiązuje wagi do leżakowania już zabutelkowanych gatunków. Nie wspominając już o lichych samogonach – popularnych wódkach, oferowanych od restauracji po uliczne kramy. W cenie 1 USD czyli za równowartość butelki wody, można nabyć ten miejscowy specyfik, stosowany przez niektórych turystów do... mycia zębów, co zważywszy na jakość wody kranowej jest godnym rozważenia pomysłem. Koneserzy szlachetnych trunków, przechowywanych latami w piwnicznym chłodzie, mogą zatem poczuć się dotkliwie zawiedzeni.

Poza żmijówkami na pocieszenie warto powiększyć alkoholową kolekcję o eliksir z gekona, polecany na dosłownie wszelkie dolegliwości.

Piwo lokalne to bardzo młody niskoprocentowy jasny napój w wielu odmianach, zawsze serwowany w wersji schłodzonej i z dużą ilością lodu, tani i szeroko dostępny w całym kraju. Wszędzie można uczestniczyć w sesjach testowania podczas wyrobu trunków. O ile turyści przypadkowo nie natrafią po drodze na jedną z przydrożnych destylarni, mogą skorzystać z usług restauracji w największych miastach kraju, których obsługa organizuje wyjazdy degustacyjne na zieloną trawkę (na ogół do wiosek na wyżynach) i zapewnia odstawienie do hotelu.

Zwierzęta

gadów i płazów nie brak również na wolności, zatem nie tylko ze względu na gliniaste podłoże, dość częste w tym rejonie kraju, nie warto nosić tenisówek i sandałów

Opis wyprawy

Rarytasem dla ciekawych nowinek Europejczyków jest żmijówka z peklowanej kobry, zanurzonej w ryżowym winie. Często w jednej butelce znajdziemy kilka splątanych ze sobą przedstawicieli pokrewnych gatunków. Najwięcej wartości odżywczych ma nalewka z łbów kobry, a wprost rarytasem są jej genitalia zalane spirytusem. To bardzo drogi specjał, który musi „swoje odleżeć” w naturalnej zalewie, ale w wietnamskiej medycynie nie ma sobie równych. Węże pochodzą głównie ze specjalnych farm. Często są to wielkie hodowle państwowe (w dużej mierze wojskowe), zajmujące wielohektarowe połacie dżungli. W takich warunkach karmione są raz tygodniu tym, czym się odżywiają w naturze, czyli myszami, szczurami, czasem drobnym drobiem... Wytrawni smakosze wężówki uważają, że żaden hodowlany gad nie zastąpi żyjącego na wolności. W cenie są zwłaszcza jadowite gatunki, pochwycone w Delcie Mekongu. Ich cena w alkoholowej zalewie często przekracza 100 tys. dongów za butelkę.

Nalewka z zalanych alkoholem żmij i jadowitych gadów jest w Wietnamie tak samo popularna jak w Polsce żubrówka czy orzechówka. Lokalne trunki przede wszystkim poprawiają pracę żołądka. Natomiast żmijówka – według zapewnień sprzedawców i właścicieli azjatyckich restauracji – wzmacnia organizm, powoduje wzrost potencji i męskiej siły. Nic więc dziwnego, że napój jest też nazywany „wietnamską viagrą”. Pije się go – w zależności od stężenia alkoholu – zarówno w małych kieliszkach do wódki, jak i pełnymi szklankami. Nigdy nie czuć w nim padliny. W krajach azjatyckich panuje przekonanie, że regularne picie przez mężczyznę wężowego specjału zapewni rodzinie przyjście na świat ...męskiego potomka. Wierzenie to już setki lat temu przekazywali sobie Chińczycy z pokolenia na pokolenie. Narodziny właśnie chłopca są niezwykle istotne w kulturze społeczności tego regionu świata. Stąd żmijówkę można kupić w sklepie, na bazarze, a szczególnie w tamtejszych odpowiednikach aptek, na prowincjach zwanych medycznymi centrami. Na ich zapleczach stosy słoiczków z szatkowanymi wnętrznościami, plasterkowanym mięsem i karafkami pełnymi krwi piętrzą się po sufit, czekając na swoją kolej.

Żmijówka to alkohol zmieszany w równych proporcjach z krwią jadowitego gada. Węże umieszczane są w szklanym naczyniu w całości lub w kawałkach. Najczęściej rzecz wymaga wysokiego kunsztu – oferowane turystom trunki kryją umieszczoną spiralnie kobrę czy innego przedstawiciela pokrewnego pełzającego gatunku. Samo precyzyjne umiejscawianie go w szkle to szkoła cierpliwości, bliźniaczo podobna tworzenia słynnych modeli miniaturek statków, sprzedawanych hobbystom w zakorkowanych butelkach. Elementy zdobnicze są i w tym przypadku nie mniej ważne. Dla nadania kolorytu, ciekawie prezentującego się na półce czy w barku, w paszczach często lądują elementy roślinne z kłączy bambusa, rzadziej lokalnych wodorostów. Zanim żmijówka nabierze swoich tajemniczych mocy musi odstać co najmniej dziesięć dni. Choć sami domowi producenci często wychylają trunek, póki krew jeszcze zachowuje ciepło, a serce nie zdążyło przestać bić. Częstują hojnie przybyszy, wznosząc „choke mon!” czyli toast za zdrowie przyjaciół, pomyślność w drodze i szczęście w domu. Dwuletnia osiąga moc, momentalnie ścinającą turystów, nieprzygotowanych na taką dawkę procentów.

By marti76
Source: http://www.podroze.pl/




» Odpowiedz

Opinie i komentarze (0)

fotoreportaze
Jeśli szukasz kredyt lub pożyczki na swój wymarzony i wgzotyczny wyjazd skorzystaj z oferty naszych partnerów finansowych, serwisów 7kredyt.pl oraz Internetowego Domu Kredytowego KredytHouse.pl

Sonda

Gdzie w tym roku spędzisz urlop?

W kraju, nad morzem

W kraju, nad jeziorem

W kraju, w górach

Za granicą

Najnowsze firmy w bazie

Tanie Bilety Lotnicze

Centrum Rezerwacji Lotów - tanie loty do większości lotnisk na świecie. Ponad 1000...

Bieszczady - noclegi pokoje...

Portal o Bieszczadach dla miłośników tych pięknych gór oraz dla tych co dopiero...

Newsletter

Jeżeli chcesz być informowany o nowościach w serwisie 7travel.pl, dodaj swój e-mail:

Portal 7travel.pl: Komunikaty | Reklama w serwisie | Zostań redaktorem | Współpraca z portalem 7travel.pl | Napisz do nas

Fora 7travel.pl: Hotele | Austria | Chorwacja | Grecja | Hiszpania | Turcja | Egipt | Maroko | Suwalszczyzna

© Copyright by 7travel.pl, 2009-2014